Ipecacuana
Na pierwszym moim koncercie, Czytały mnie białe panienki kawiarnia była nabita szczelnie Ty, Karasiński i Verdi i Strauss i Bizet, Już od dawna z latarni zdarto krepy abażur, Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach, Motto: Zielone są ręce moje, Już nas znudzili Platon i Plotyn,
(A może mi tylko śni się...)
Siedziała w trzecim rzędzie
Pani w niebieskim lisie.
Miała oczy wklęsłe,
takie ogromnie dalekie.
I długie błękitne rzęsy.
I białe, zamszowe powieki.
Czytałem strofy rytmiczne.
Po myślach tłukł się Skriabin.
Siedziały w krzesłach damy
Z welwetu i z jedwabiu.
Siedzieli w krzesłach panowie, Finish
Z podkrążonymi oczyma
I podkreślały ołówkiem
Pornograficzne stroniczki...
Ja jestem małym lift - boyem,
Którego nikt nie trzyma...
Ja jestem małym lift - boyem
W domu pąsowej księżniczki,
Na 120 piętro
Wożę jej bladych kochanków.
Wożę naiwnych kochanków
Do zamku Chryzolindy.
A potem czekam za drzwiami,
Czekam cierpliwie poranka
A potem...Bajka o kelnerze
kiwał się rajer nad każdym stolikiem
na palcach chodził po sali kelner
roznosił na tacy likier
i gdy do taktu orkiestry pstrej
stawiał przed gościem kotlet
ujrzał we fraku świński ryj
zmieszał się nagle i pobladł
dziwny mu w myślach zrodził się zamęt
w noc roziskrzoną po drutach biegł
cicho, pod skrzypiec akompaniament
na dworze padał...Żona księżyca
który błyszczeć na niebie,
jak guzik przyszyty do kołdry,
którą przykrywa się po nocy Allach
z swoją różową kochanką ! -
W cienistych salach
mój pan mię zamknął
i przejścia wszystkie strażami zatkał.
Ja nie móc nigdzie pójść.
Ja być matka.
We wnętrzu mojem mieszkać już syn,
ja czuć, jak on we mnie rość,
ja rączki drobne wyciągać do ciebie,
gdy ty,Cafe
Filiżanki, łyżeczki i obłęd i chichot
Kapelmajster zziajany w skrzywionym pince - nez
Jeden z całą orkiestrą walczy jak Don Kichot
Ci się pchają ! Ratunku !! jeszcze jeden gość !
Powiedzcież niech raz na klucz drzwi zamkną odźwierni
Panowie ! Ja nie mogę ! Paaanowie !!! Już dość !!
Nie róbcie że z kawiarni jakiejś ekstazerni !
Utlenione, liliowe moje vis - a vis...Echo o Żeromskim
Z szpalt dzienników spłynęły czarnych liter strumienie.
W oddalonym grobowcu na kalwińskim cmentarzu
Pochowała już Polska swe krwawiące sumienie.
Ozdobiła Mu szyję w wielkiej wstęgi naszyjnik,
Rozkazała jednemu: Ty mu pokłon swój udasz!
W kornej ciszy narodu zagorzały partyjnik
Wielkiej piersi wystygłej dotknął ręką jak Judasz.
Dziś jest cicho i...But w butonierce
Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.
Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,
Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.
Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,
Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.
Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,
Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.
W...Deszcz
Oh, le bruits de la pluie...
Verlain
Pada deszcz. Pada deszcz.
Tańczą cienie na firance...
Biały Pierrot, nocny wieszcz,
Deklamuje lilii stance.
Nocą... Cśśścho... Wszystko śpi...
Jacyś... w kryzach... Mrok... rozpływa...
Wynosili coś przez drzwi...
Miękkie kroki wchodzą w dywan...
Krzywy pajac, biedny klown,
Głupi rycerz Beatryczy
Twarz...Intermezzo
i zielone są oczy moje,
i zielone są rzęsy moje,
jak peperment...
Biała nuda usiadła w kucki na czarnym dywanie
i podaje mi fajkę
nabitą antypiryną.
A ze ściany vis a vis łysy, wyuzdany
zegar uśmiecha się do mnie z wyrazem
najdwuznaczniejszych propozycji...Do futurystów
i Czarlie Chaplin, i czary czapel -
rytmicznym szczękiem wszystkich gilotyn
piszę ten apel.
Dziwy po mieście skaczą już pierwsze,
zza kraty parków rzeźby wyłażą,
kobiety w łóżkach skandują wiersze
i chodzą z niebieską twarzą.
Po cztery głowy ma każdy z nas.
Przestrach nad miastem zawisnął niemy.
Poezja
z rur się wydziela
jak; gaz.